Polska kombinacja koloru

Czasami opanowują mnie różne pytania (niektórzy nazywają to świrami) … chyba jak każdego… mam przynajmniej taką nadzieję 🙂 . Polega to na tym, że dopada mnie nieodparta potrzeba, aby np. zgłębić historię regionalnych noży francuskich, przeanalizować wpływ Bauhausu na zegarki czy zrozumieć symbolikę chińskiej kaligrafii. Albo pojąć, dlaczego youtuber, który robi cztery błędy językowe w jednym zdaniu, ma 500 tysięcy fanów lajkujących go kilka razy w tygodniu. Staję się wtedy na jakiś czas fanatykiem tematu – muszę go zgłębić, zrozumieć, doznać, sprawdzić… tylko po to, by po jakichś trzech miesiącach z premedytacją go porzucić. Aż do następnego świra.

Ostatnio mam nowy cel: postanowiłem zgłębić tradycje polskiego koloru. Architektura, do tej pory biała i bezpieczna jak samochody (które też jeszcze do niedawna były głównie szare, czarne lub białe), zaczęła się powoli zmieniać od kilku lat.

Wszystko zaczęło się od tego, że przeglądając pewien poradnik kolorystyczny, zapytałem sam siebie, czy istnieje jego polski odpowiednik. Inspiracją było dzieło japońskiego artysty i projektanta Sanzo Wady (1883–1967) pt. „A Dictionary of Color Combinations”. Praca ta powstała w latach 30. ubiegłego wieku i zawiera kilkaset klasycznych zestawień inspirowanych kimonami, porami roku czy wystrojem japońskich wnętrz z okresu Taisho i Showa. Podane są tam również wartości CMYK, co ułatwia przeniesienie tych barw – kiedyś do druku, a dziś do komputera. Autor został doceniony nie tylko przez artystów, ale i przez Akademię – dostał Oscara za kostiumy do filmu „Wrota piekieł” w reżyserii Teinosuke Kinugasy. Taki wzornik to rzecz banalnie prosta, nic nadzwyczajnego – powiecie. W sumie tak. Dlatego byłem pewien, że coś podobnego powstało dla polskiej tradycji, a tylko moja ignorancja i lenistwo sprawiły, że o tym nie wiem.

Okazało się jednak, że sprawa wcale nie jest prosta. Mamy znakomite publikacje o barwie jako manifeście niepodległości (Znamierowski, Kuczyński), rozpracowano też kod ludowy (Bartmiński, Bazielich), gdzie opisano kolor jako ochronę przed złem (czerwona wstążka) lub określenie statusu (biała chusta mężatki). Istnieją też prace o kodzie językowym (Starowiejska, Tokarski), wskazujące na specyficzne polskie słownictwo, odmienne od innych języków słowiańskich i zachodnich. Oczywiście są też studia Rzepińskiej dotyczące malarstwa czy cudowne wydanie zbiorowe „Kolor zabytkowych elewacji od średniowiecza do współczesności”.

Jednak to wciąż nie było to, o co mi chodziło…

Opracowania zagraniczne z założenia pominąłem – choć trudno nie wspomnieć o Josefie Albersie i jego „Interakcji koloru” – bo zależało mi na polskim kontekście. Odrzuciłem też teorię architektów, bo skoro sam nim jestem, to wiadomo, że „wiem lepiej”.

W efekcie doszło do tego, że poczciwa AI, do której ostatecznie się zwróciłem, gdy wyszukiwarki naukowe zawiodły, postanowiła mnie pocieszyć. W ramach swoich halucynacji i zaproponowała mi nieistniejące tytuły i autorów. Ale nie poddaję się – świr trwa ….

Znacie takie opracowanie ?

Podziel się swoją opinią